Co nas napędza do pisania? Gdzie szukamy weny? Jak zresetować umysł? 

Czujesz to i jest to niesamowite uczucie. Wena natchnienie, motywacja która łączy litery w wyrazy, a wyrazy w piękne zdania….

W głowie od rana myśli kłębią się i zbierają w gęstwinie, mieszając świat rzeczywisty z tym zmyślonym. Siadasz i zaczynasz pisać, a świat wokół ciebie znika. Rano zamienia się w wieczór, a wieczór w noc jakby w okamgnieniu. Ktoś mądry powiedział, że pisanie polega na przyłożeniu tyłka do krzesła i pisaniu. Tak do tego to się sprowadza. Każdy, kto piszę, marzy o tym, lecz rzeczywistość nie jest taka piękna i czasami weny brakuje. Czasami weny brakuje.

Co wtedy? 

Co nas napędza do pisania?

Czerp radość. 

Przede wszystkim odpowiedz sobie na pytanie co cię cieszy? Pisanie, które będzie się podobać czytelnikom to historia, która pojawia się w tobie w środku twojego jestestwa. Pisanie to chęć. Chęć podzielenia się swoimi przemyśleniami, swoją wizją świata albo nowym światem, zmyślonym, fantastycznym lub pełnym grozy. Chęć przekazania innym tego dreszczu, tych uczuć, podzielenia się nimi. Autor jest jak artysta i chcąc stworzyć coś wyjątkowego musi czerpać z tego satysfakcje, aby czytelnik czerpał z tego radość.

 Nie planuj. 

Możesz założyć, że codziennie napiszesz jeden rozdział. Jest to jakaś metoda. Systematyczność popłaca. Rzadko się jednak sprawdza gdy braknie natchnienia. Autor powinien czuć satysfakcje z każdej napisanej strony nawet jeśli jest to jedna strona. Nieważne, bo napisał całą stronę tekstu, który go zadowala. Cel osiągnięty. Teoria idealnego tekstu nie istnieje, więc nie ślęcz przez godzinę nad jednym zdaniem. To czy zdanie jest dobre ocenią czytelnicy.

Gdzie szukamy weny?

Nie pisz na siłę.

 Historia się nie klei. Brak ci pomysłów. Nie przejmuj się to normalne. Jak jest flak to jest flak nic nie wskórasz. Można sobie poradzić na różne sposoby. Wróć do tekstu, który już napisałeś. Zawsze jest coś do poprawy. Dopracuj detale fabuły i sprawdź błędy. Bodź jednak systematyczny i znakuj to co już poprawiłeś. Poprawianie tego samego tekstu w nieskończoność nie jest pożądane.

Zrób sobie przerwę. 

Masz dość. Nie przejmuj się. Zrób sobie przerwę, zmień otoczenie, zajmij myśli czymś innym co cię zainspiruje. Możesz nawet odłożyć pisanie na następny dzień. Czasami podziała jakiś dobry film. Jeśli nic już nie działa to odpocznij odrywając się od rzeczywistości. Można wyjechać gdzieś na łono natury, pójść na łąkę pobiegać, pokrzyczeć. Trzeba wyłączyć myślenie, a włączyć czucie. Słuchaj, wąchaj, dotykaj, czuj. 

Zakochaj się. 

Tak to jest uniwersalny mechanizm, który powoduje, że pisanie przychodzi nam z łatwością. Świat jest jakby piękniejszy, a myśli same układają się w niepowtarzalne historie. Niestety nie każdemu jest dane się zakochać i nie jest to stan, który możemy włączyć na zawołanie. Nasza rada: Wyjdź z domu.  Ale… „Czasem niebezpiecznie jest wyjść z domu, gdy staniesz na drodze, nigdy nie wiadomo, dokąd cię nogi poniosą.”  J. R. R. Tolkien.

Metody na pisanie.

Nie ma metody uniwersalnej na pisanie. Każdy ma swój własny niepowtarzalny styl i metodykę. 

Metodyczne planowanie. 

Można zaplanować swoją pracę i to dość szczegółowo. Jeśli masz już temat i trzon historii możesz zaplanować poszczególne rozdziały pisząc swoisty spis treści. Znajdą się tam wstępne nazwy każdego rozdziału z wypunktowanym planem i ogólnym zarysem. Jest to dobry sposób dla osób, które podczas pisania mogła zgubić główny wątek i przez przypadek zagalopować się w kierunku, który nie miał w ogóle powstać. 

Metoda spontaniczna. 

Charakteryzuje się brakiem planowania i spontanicznym pisaniem „wlewaniem” tekstu na „papier”. Jest to bardziej kreatywne, ale może wymagać większej liczby poprawek. Metodzie tej sprzyja pisanie z muzyką w tle. Najlepiej się sprawdza w przypadku gdy całą książkę masz już w głowie, a przelanie jej na „papier” to tylko formalność – choć nie łatwa.